Jeszcze jedna obniżka w ostatnim czasie indeksu BDI

Następna obniżka w ciągu aktualnego miesiąca indeksu BDI

Ostatnie parę miesięcy to coraz większy kryzys na rynku transportu morskiego i coraz większe obawy w branży. Wprawdzie co jakiś czas pojawiają się jakieś chwilowe wzrosty, dające chociaż trochę nadziei, jednak zaraz po nich jest obniżka, i to do jeszcze mniejszego poziomu. Na tę sytuację mają wpływ dwie główne rzeczy. Pierwszą z nich będzie znacznie spowolnienie gospodarki w Chinach. To przekłada się na znacznie mniejszy import stali i węgla, a co za tym idzie na dużo mniejsze wpływy armatorów obsługujących masowce do transportowania tych surowców. Z kolei drugim powodem obecnej sytuacji jest ogromna liczba jednostek pływających – od kilku lat bowiem firmy armatorskie wodują coraz to nowe statki, które żeby na siebie zarobiły to muszą coś przewozić. W sumie sytuację świetnie można to zobaczyć na rynku masowych przewozów, śledząc na przykład indeks BDI. Niedawno zmniejszył się po raz kolejny, do do wartości 303 punktów. Wiele osób twierdzi, że już za kilka dni uzyska on wartość mniej niż trzysta punktów, co najostrożniejszym osobom z morskiej branży nawet nie przyszło do głowy.
Następna obniżka w ostatnim czasie indeksu BDIPrzez minione osiem lat wspomniany indeks spadł z prawie 11 tysięcy, które miał w roku 2008 do obecnych 300. Bierze on pod uwagę zarobki dzienne z czterech głównych grup masowców, różniących się od siebie ładownością. Tradycyjnie największy poziom spadków wystąpiły w segmencie capesize, to znaczy masowców o największej pojemności więcej niż 80 tysięcy ton, ich wysokość wyniosła 3,69 procent. Z kolei nieznaczne wzrosty pojawiły się przy masowcach typu panamax, chociaż nie przekroczyły one jednego procenta. Ma to bezpośrednie przełożenie na zarobki lub straty finansowe, i tak na przykład przy masowcach o największej ładowności było to czterdzieści siedem dolarów dziennie mniej. Z tymi problemami boryka się również jeden z naszych armatorów, czyli Polska Żegluga Morska, on również dość boleśnie odczuł obecną sytuację na rynku. Ale jak podkreśla zdecydowanie jego główny dyrektor Paweł Szynkaruk, w obecnej chwili nie powinno to zagrozić ani finansowej płynności, ani dalszym projektom. Na razie straty chociaż niedużej części będą się rekompensować przez promy pływające po Morzu Bałtyckim i przewozy siarki.